Koniec zmagań z Turcją
Kampanie tureckie Jana III Sobieskiego wspaniale obrazują rozkład wewnętrzny Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Kilka razy się zdarzało, że w środku działań wojennych wojska litewskie po prostu opuszczały czy to pole bitwy czy szlak wymarszu i ruszały z powrotem do swej ojczyzny. Oczywiście działanie to nie było inicjatywą oddolną, było ściśle nadzorowane przez wielmoży - przede wszystkim wielkiego hetmana litewskiego Michała Paca. Człowiek ten był z natury wrogi Polsce, dążył do odłączenia Litwy od Rzeczypospolitej i przyłączenia jej do innego państwa - najchętniej do Rosji. Robił wszystko co mógł by pokrzyżować Janowi Sobieskiemu - a przez to całemu narodowi - szyki. Niestety, Jan nie mógł wiele na to zdziałać. Jego poprzednicy - Wazowie - pozwolili możnym wzrosnąć w tak ogromną potęgę, że nawet król nie był w stanie ich powstrzymać od działań szkodliwych dla kraju. W roku 1676 w Żurawnie zawarto z Turcją ostateczny traktat pokojowy. Rzeczpospolita, choć nie odzyskała Kamieńca Podolskiego, była jego zdecydowanym zwycięzcą. Przypadło jej dość sporo ziem dotąd spornych. Przede wszystkim jednak traktat zakończył działania militarne na południowym-wschodzie kraju, co Sobieskiemu rozwiązało ręce. Mógł w końcu zająć się innymi pilnymi sprawami.